mapa strony   |
RSS

Artykuły

 

Wspomnienie z Mistrzostw Świata

Największy sukces

Jest styczeń 2009, polska zima pokazała że potrafi być piękna na początek sezonu zaczynamy rozgrzewkę w górach , miejscowość Rabka temperatura –17 st. c. Zgrupowanie kadry polski PPG i jednocześnie zawody paralotniowo narciarskie. Ku zaskoczeniu spokojnie możemy rozgrywać konkurencje trwające ok. 15-20 min i mróz nie przeszkadza , za to zdjęcia wychodzą perfekcyjne w mieniącym się od słońca śniegu.

Na zgrupowaniu mamy wypróbować specjalnie zmodyfikowane skrzydło produkcji Duka Plasma 22 – celem dostrojenia sprzętu dla trzech naszych pilotów którzy zakwalifikowali się w zeszłym roku do tegorocznej olimpiady lotniczej w Turynie , Tomek Kudaszewicz, Grzesiek Krzyżanowski i Piotrek Trziński –jednogłośnie stwierdzili że skrzydło jest bardzo dobre i poszły zamówienia.

Połączenie konkurencji narciarskich przysparzało wiele emocji, ja nie jeździłem na nartach 20 lat , ale po małym treningu mogłem powalczyć.

 

Wyniki:

  1. Tomasz Kudaszewicz
  2. Mirek Hołownia
  3. Grzegorz Krzyżanowski

Na koniec lutego już miałem Plasmę 22 i zaczęły się treningi które uświadomiły mi że trzeba zmienić silnik na mocniejszy bo zapotrzebowanie na moc podczas slalomów jest ogromne. Tak dynamiczne skrzydło potrafi pięknie przyspieszać i zawracać praktycznie w miejscu. Wynikiem tego na treningach przed wyjazdem na WAG 2009 koniczynkę z oblatywaniem pylonów wykonywałem na poziomie 36s. Grzesiek miał bardzo podobne wyniki, a Piotrek nie miał szans na solidny trening ponieważ dostał skrzydło dwa tygodnie przed zawodami.

W Turynie na OLIMPIADZIE najlepiej przygotowanymi zawodnikami byli Grzesiek Krzyzanowski i Tomek Kudaszewicz , a najlepiej wypadł Piotrek Trzyński.  Szczególy były następujące:  Ja dwa tygodnie przed wyjazdem do Turynu  - po powrocie z treningu u Adama Paski na którym wykręcałem najlepsze czasy było to 36 s na koniczynie na pylonach---  złamałem rękę latając w Białymstoku --MASAKRA - przez dwa tygodnie myślałem tylko o tym jak do gipsu podczepić sterówkę ,  gaz musiałem przełożyć do drugiej ręki . przeróbki pozwoliły pojechać do Włoch i zapowiadało się że będzie wszystko dobrze. Pierwszy trening i jedyny miał mi dać szansę wypróbowania zaczepu sterówki do gipsu i powrotu do najlepszej formy. Włosi wyznaczyli godzinę startów na 9 rano - super-  ale ich szybkość działania opóźniła trening i wystartowaliśmy ok 12-- była bardzo silna termika. Startuję i okazuje się że jest dobrze będę mógł walczyć o pudło muszę tylko uważać w trakcie podpinania do sprzętu ponieważ nie mam możliwości poprawienia się lewa ręka która jest przyczepiona mocnym rzepem do sterówki na stałe. Wszyscy zawodnicy lecą bardzo spokojnie uważając na bezpieczeństwo ale ja muszę potrenować i w połowie treningu na pełnej prędkości 2 m nad ziemią ostra terma i rotor za pylonem zakłada mi klapę która sprowadza mnie na ziemię -- walę w glebę , rozbijam doszczętnie napęd i wykręcam kolejne dwa palce mały w prawej ręce i kciuk pod gipsem w lewe,. myślę że to już koniec. Na szczęście Grzesiek pożycza mi swój zapasowy napęd i razem z Piotrkiem (Czarny) składają go do kupy i po chwili wsadzają mnie w nowy sprzęt- więcej treningów już nie będzie. Teraz to ja już nawet nie dam radę sam uruchomić silnika ---------  ciekawostka kolejne utrudnienia to :

  1. miękki kosz na którym nigdy nie latałem (przy starcie nie można dodawać gazu gdyż zakończyło by się to połamaniem kosza śmigła i pocięciem linek w skrzydle)
  2. śmigło kręci się w przeciwną stronę niż w moim napędzie co powoduje że łatwiej zakręcać w jedną stronę i jest to teraz przeciwna strona niż w treningach
  3. moc nowego napędu i jego waga jest mniejsza od mojego -- więc mam inne parametry skrzydło mniej dociążone.
  4. uprząż nie wyregulowana - co w pierwszej konkurencji po starcie skutkuje tym że siedzenie wchodzi mi za plecy zamiast pod dupę i lecę jak ukrzyżowany wygięty w łuk bo deska siedzenia wypchnęła mi lędźwie ,a mam łapać nogami piłki i trafiać do kosza ,, nie mam też mowy żeby wypchnąć spida-----------

Po tej konkurencji jestem na 16 miejscu z dużą stratą punktową a wchodzi tylko ośmiu.

I teraz czas na pozytywne latanie. - mam jeszcze trzy konkurencje  koniczyna , lądowanie do celu i dragona czyli rzucanie taśmy . Wszystkie poleciałem tak jak trzeba i wskakuje na 5 miejsce -- wreszcie super jestem a finałach.

Facet miał pecha dwa razy - pierwszy raz to podczas konkurencja nr 1 slalom z piłkami przed samym startem wiatr odwrócił się na tyle że dmuchał z tyłu i Grzesiek zaczął się przestawiać (gdyż miękki kosza nie pozwala pomagać silnikiem podczas startu) miał minutę do zgłoszenia startu natomiast sędzia machną chorągiewką wcześniej co dało sporą stratę , a drugi raz to już zupełny przypadek podczas łapania taśmy wyrzucona powinna się rozwinąć cała a Grześkowi urwała się i spadała jak kamień nie był w stanie jej dogonić do samej ziemi  to zaważyło że nie zakwalifikował się do finałów i zakończył zawody na 10 miejscu – wielka szkoda!

FINAŁY: ja trafiam w parze na Piotrka . Lecimy i ja robię wielki błąd bo wykonałem cały slalom dokładnie odwrotnie jak w lustrzanym odbiciu i to że miałem lepszy czas nie miało już znaczenia-- moja dyskwalifikacja-- a Piotrek przechodzi dalej.

Teraz o Piotrku

Całą eliminację leciał bardzo dobrze i bez błędów ,  ale w finałach wiedział że jeżeli ja czegoś nie zepsuję to przegra ( powodem było to że Piotrek w Polsce trenował tylko dwa tygodnie na tym skrzydle i  nie miał szans się wlatać w sprzęt ) i kiedy przeszedł dalej wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. Postanowił polecieć na maxa. Wiedział że ma szansę na medal , przycisną ile się da i niestety w trzecim zakręcie wykonał zbyt ostry manewr dostał klapę i spada na ziemię z ok. 2m.wysokości robiąc półtora salta. Piotrka zabiera karetka. Po chwili okazuje się że jest cały chociaż mocno potłuczony.  ZAJĄŁ CZWARTE MIEJSCE CHOCIAŻ MOGŁO BYĆ LEPIEJ -SZKODA!

Wyniki

  • PIOTREK MIEJSCE CZWARTE
  • TOMEK MIEJSCE SIÓDME
  • GRZESIEK MIEJSCE  DZIESIĄTE

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Czas na nowe wyzwania czyli nadchodzące Mistrzostwa Świata w Czechach. Moja złamana ręka wraca do formy i każdy tydzień działa na moją korzyść nowiutki Nukleon 29 już czeka, wózek nowa konstrukcja z silnikiem Simonini ma piękną moc ale osłona śmigła płata figle jest za słaba i jeszcze tydzień przed wyjazdem nie jest gotowa , trenuję na połamanym koszu co w locie nie ma znaczenia ale starty są koszmarne. Bardzo krótki czas na zmianę przyzwyczajeń sterowania z plasmy22 2d na Nukleona 29 bardzo mnie niepokoi, ale jadę do Czech naładowany pozytywną energią i nie mam mowy o jakichś ulgach dla konkurencji.

Na miejscu cała Polska reprezentacja pojawia się już kilka dni przed terminem i mamy czas potrenować na obcym terenie. Pogoda dopisuje zakładamy dodatkowe zbiorniki przelewowe najciekawiej wygląda sprzęt Jarka Balcerka i Piotrka Krupy dwa identyczne tandemowe wózki mają doczepione bańki od opryskiwaczy na samym szczycie kosza co wygląda trochę jak radiowóz lub karetka pogotowia i to w wersji bliźniaczej. Termika pozwala latać po całym terenie więc podciągamy umiejętności do ekonomii. Mój sprzęt dosyć nowy i tylko co dotarty, pokazuje rogi i nie chce zacząć mało palić – niedobrze- na szczęście pojawia się zapowiedziana już wcześniej ekipa serwisowa kadry ECEXTREME z Gdańska z całą przyczepką części i zakładamy nowy gaźnik, Rysio Żygadło pomaga go wyregulować i...– jest dobrze. Większe problemy na Krupa zaciera silnik i po nowe części musi jechać ponad tysiąc kilometrów w jedną stronę do Niemiec. Naprawiony silnik przez całą noc docierają mu chłopaki z ECEXTREME super bo na drugi dzień ruszamy. Pierwsze latanie i pierwsze emocje, podczas celności lądowania razem z Adamem Paską obserwujemy pozostałych zawodników i na naszych oczach czeska załoga PL2 wykonuje ostre nurkowanie za nisko uderzają dość mocno w nie wykoszoną część lotniska, dobijają się i w kierunku celności lądowania leci ale cały wózek jest ustawiony bokiem a w dodatku zboczyli z kursu i suną prosto na sędziów i oglądających zawodników, wszyscy się rozbiegli, widok jak na formule 1- przyziemiają, prawe koło się odrywa i w pięknej rotacji przelatuje obok nas a wózek jakimś fartem nie dachuje i po kilku metrach się zatrzymuje, wszyscy cali , ale jazda!!! Na szczęście reszta zawodów mija spokojnie i nie licząc lądowania w kukurydzy wyrwanych tyczek zwłaszcza przez monstrum niemca Gunnara (łamiąc tyczkę rozbił sobie owiewkę i śmigło).

Pecha mają Piotrek Trzyński Czarny i Mirek Chołownia którzy za mocno skręcają nowe silniki, zacierają i tracą cenne punkty. Warunki są dość wymagające, bo przez całe zawody wieje mocny wiatr od polskiej strony czyli od gór co daje stałą turbulencję. Złość bierze Sławka Turczewskiego który lecąc ósemkę ma najlepszy czas ale mija tyczkę, co daje sporo punktów karnych. Grzesiek Krzyżanowski wykręca numer i przylatuje z trasy 15 min po zamknięciu czasu twierdząc że nie słyszał tego na odprawie. Emilka Plak leci bardzo równo, lecz jej lądowanie do celu gdzie robiąc nurka i nie wyhamowuje skrzydła, przyziemia tuż przed piłką i zaczepia koszem o ziemię „zero punktów” a mogło być centro. Adam Paska ma pecha ponieważ w ostatniej konkurencji jego silnik traci moc na tyle że musi przerwać rozpoczęty slalom i ledwie jest w stanie utrzymać lot poziomy dolatuje do lądowiska na rzęsach – wizja lądowania w kukurydzy była bliska.

Krzysiek Romicki jako jeden z trzech pilotów zdecydował się wystartować na trasę w dniu kiedy warunki były bardzo złe - silny wiatr i turbulencja – jednak wrócił cały i zdrowy. Ja początkowo mam problemy z czeską mapą i kilka tasków lecę dość słabo - jestem niezadowolony, mylą mnie ścieżki polne które na mapie są dużo szersze niż drogi szutrowe. Czwartego dnia stwierdzam że jeżeli dadzą nam jeszcze jedną trasę z mapą to się powieszę. Okazało się że do końca zawodów codziennie lataliśmy mapę, na szczęście przyszedł dobry moment i wreszcie mapa stała się jasna. Na konkurencji nawigacja po linii krzywej z deklaracją prędkości było tak jak trzeba - 970 punktów, dodam że pierwszy był Andrzej Malkusz. Moje ulubione konkurencje czyli precyzja loty na slalomach są jeszcze przed nami. Ostatnie dni i rozgrywamy pięć różnych precyzji (a już myślałem że o nich zapomniano), które po kolei wszystkie wygrywam. Dwa dni przed końcem jestem drugi, a dzień przed wskakuję na prowadzenie. Wielkie emocje zaczynają sięgać zenitu żeby tylko nic nie zepsuć. Przede mną jeszcze slalom ósemka, pomimo mego uwielbienia do latanie tego typu konkurencji wcale nie chce mi się już lecieć zwłaszcza że nie trenowałem a nawet powiem więcej nigdy nie leciałem tej „ósemki”. Pełne skupienie i wirtualne wyobrażenie lotu. Startuję , w górze w holdingu na swoją kolejkę obserwuję rywali i widzę że czołówka leci bardzo dobrze więc nie ma wyjścia muszę lecieć na maksa. Wchodzę na slalom i pierwszą ósemkę kręcę z małą asekuracją, drugą jadę na maxa. Czy to wystarczy dowiem się na dole, ale po reakcji sędziów i publiki wskazuje na sukces, aż łezka w oku się zakręciła. Jestem pierwszy. Tak więc trudna praca i wiele wyrzeczeń zostały wynagrodzone w najlepszy możliwy sposób. Do tego dokładam jeszcze rekord świata na slalomie koniczynka, jest pięknie.

Polska reprezentacja osiągnęła największy sukces jak do tej pory.

Piotr i Dominik Dudek w PL2 genialnie spisywali się przez całe zawody ich loty nawigacyjne zadziwiły wielu z nas, praktycznie odnajdywali wszystkie obiekty ze zdjęć i nie popełniali błędów, za słaby silnik nie pozwalał ostro lecieć slalomów ale za to ekonomia wypadała bardzo dobrze. Zdobyli indywidualnie brązowy medal.

Do sukcesów zalicza się również rekordy świata na slalomach w PF1: Grzegorza Krzyżanowskiego i Emilii Plak jak również indywidualnie ich miejsca blisko podium Emilka czwarta, a Grzesiek piąty.

Z Czech wracamy bardzo szczęśliwi przywożąc sporo medali:

Klasa PF1 - ZESPOŁOWO BRĄZOWY MEDAL

Klasa PL1 - INDYWIDUALNIE ZŁOTO I MISTRZOSTWO ŚWIATA TOMASZ KUDASZEWICZ , ORAZ BRĄZ ZESPOLOWO CAŁA DRUŻYNA

Klasa PL2 - INDYWIDUALNIE BRĄZ PIOTR I DOMINIK DUDEK , ORAZ ZŁOTO CAŁA DRUŻYNA

Najpewniejszą i bezbłędną robotę wykonał nasz team lider Wojtek Domański, zresztą nie pierwszy raz GRATULACJE.

Gratuluję również dla trenera Adama Paski który potrafił stworzyć tak dobry zespół kadry narodowej polski.

Większość kadry lata na Dudkowych skrzydłach i jesteśmy zaszczyceni że praktycznie najlepszy producent skrzydeł na świecie dostosowuje konstrukcje pod nasze potrzeby i w konsultacji z nim możemy jeszcze bardziej podwyższać swoje umiejętności.

Dziękuję serwisowi z EC EXSTREME za pomoc i naprawianie naszych napędów- dobra robota!

Myślę że przed Polską kadrą jest jeszcze wiele do zdobycia potencjał mamy ogromny i należy wyeliminować kilka powtarzających się błędów co w konsekwencji przyniesie poprawę wyników a kilka osób zamiast ocierać się o podium po prostu na nim stanie, czego serdecznie życzę.

Pf1:

1. Michel CARNET 2 GBR
2. Pavel BREZINA 8 CZE
3. Frantisek SALAVA 3 CZE
4. Emilia PLAK 26 POL
5. Grzegorz KRZYZANOWSKI 22 POL
18. Kamil MANKOWSKI 24 POL
20. Piotr TRZYNSKI 25 POL
35. Slawek TURCZEWSKI 23 POL
41. Miroslaw HOLOWNIA 27 POL

Zespołowo:

1.CZE
2.GBR
3.POL - BRĄZ

Pl1:

1. Tomasz KUDASZEWICZ 102 POL - ZŁOTO
2. Petr MATOUSEK 104 CZE
3. Francisco GUERRA CUBERO 115 ESP
4. Alfonso REDONDO 108 ESP
5. Daniel CRESPO 101 ESP
6. Jens HICKEN 121 GER
7. Andrzej MALKUSZ 116 POL
8. Tomas KLAPER 111 CZE
9. Krzysztof ROMICKI 103 POL
10. Andrew SHEPHERD 107 GBR
19. Adam PASKA 109 POL
24. Maciej HORBOWSKI 117 POL

Zespołowo:

1.ESP
2.CZE
3.POL

Pf2:

6. Ryszard ZYGADLO / Marta DENIS 307 POL

Pl2:

1.Walter HOLZMULLER / Peter METZGER 209 AUT
2.Gunar BARTHEL / Rico HANIKA 205 GER
3.Piotr DUDEK / Dominik DUDEK 208 POL - BRĄZ
4.Jaroslaw BALCERZEWSKI / Piotr KACZYNSKI 206 POL
9. Piotr KRUPA / Agnieszka KRUPA 207 POL

Zespołowo:

1.POL - ZŁOTO
2.CZE
3.RUS

Po powrocie do domu chwila na relaks i świętowanie. Przede mną jeszcze w tym roku jedne zawody, Mistrzostwa Polski w Borsku. Jak zwykle nie może być spokojnie ponieważ czeka mnie kolejna zmiana klasy a konkretnie będę startowała w klasie PF1 czyli moja masa startowa będzie mniejsza a skrzydło zostaje takie same jak do wózka co wymaga kolejnych przyzwyczajeń. Dostaję nowiutki napęd EXEKSTREME „EC 18 s z silnikiem Easy 100 evo”

Na szczęście udaje mi się wylatać na nim sześć godzin- minimum na docieranie – i ruszam na MP.

Borsk stare opuszczone lotnisko wojskowe, trzy kilometrowy pas startowy otoczony lasami i jeziorami, piękne miejsce. Wszyscy dopieszczają swoje napędziki ,pogoda jest dobra i jutro zaczynamy. Na początek prawie zawsze jest celność lądowania i tak też było i teraz. Warunki zaskakujące gdyż górą wiał dość mocny wiatr którego na dole nie odczuwamy a to za sprawą inwersji która dzieli warstwy powietrza. Praktycznie każdy z nas miał trochę inne warunki nie było wiadomo na jakiej wysokości odpuści tak więc w piłkę trafiło naprawdę nie wielu między innymi Sławek.

Następne dwa taski to slalomy koniczynka i ósemka. Najwięksi rywale to Grzesiek , koledzy z Trójmiasta i oczywiście kumpel z Białegostoku Sławek. Ścigamy się na naprawdę najwyższym światowym poziomie, a przy wyciskaniu ze sprzętu wszystkiego co tylko się da zdarzają się czasami małe kraksy, tym razem wszystko jest rozegrane czysto wynik dla mnie jest zadawalający koniczyna wygrana a na ósemce jestem drugi. Kilka kolejnych konkurencji to ekonomia – rewelacyjnie po trójkącie leci Adam Cegiełka ale niestety jak w hazardzie stawia na maxa i nie dolatuje do lądowiska. Wygrywa Grzesiek Krzyżanowski- w ekonomi jest nie do pobicia. Latanie na mapie z ograniczoną ilością paliwa nie jest bardzo ciekawą konkurencją gdyż porywając się na najdalej wysunięte punkty można niestety nie wrócić na lotnisko co daje zero punktów. W Borsku jeden z kolegów miał dużo szczęścia dolatując na skraj lotniska na oparach, silnik mu zgasł na skraju lasu i szczerze mówiąc gdyby to było 10 m. wcześniej wisiał by na ostatnich drzewach tuż przed lotniskiem. Po przedostatniej konkurencji spadłem na czwarte miejsce i wyprzedził mnie kolega z klubu Sławek Turczewski. Została chyba ostatnia konkurencja nawigacja z deklaracją czasu. Lot na odcinku ok. 50 km. po linii krzywej gdzie wirtualny korytarz jest szeroki na 200m na stronę od zadanej linii a w dodatku po obliczeniu stałej prędkości na trasie należy wlecieć w bramki pomiarowe w odpowiednim czasie, odchyłka stanowi punkty karne. Łącznie zaliczam 70 z 72 bramek i z dużą przewagą wygrywam ten task. Jestem na dryg im miejscu zawody zostały zakończone.

Wyniki

Kategoria PF1

I miejsce Grzegorz Krzyżanowski
II miejsce Tomasz Kudaszewicz
III miejsce Andrzej Malkusz

Kategoria PL1

I miejsce Krzysztof Romicki
II miejsce Adam Paska
III miejsce Piotr Dudek